To co wydawało się już niemożliwe, stało się faktem. Po porażce w pierwszym spotkaniu 1/8 LM z Napoli 1:3 i stylu jakim prezentowała Chelsea w ostatnich meczach, wczoraj na Stamford Bridge gospodarze zagrali jedno z najlepszych spotkań w tym sezonie pokonując, świetnie grające do tej pory Napoli 4:1.

 
Chelsea – Napoli  4:1
Drogba 28 – Inler  55
Terry 47              
Lampard 75-k                     
Ivanovic 105                    
 
Chelsea:
Cech - Ivanovic, Luiz, Terry (98' Bosingwa), Cole - Ramires, Essien, Lampard - Sturridge (63' Torres), Mata (95' Malouda) – Drogba
 
Napoli:
De Sanctis - Campagnaro, Cannavaro, Aronica (110' Vargas) - Maggio (36' Dossena), Gargano, Inler, Zuniga - Hamsik (106' Pandev), Cavani, Lavezzi
 
     Przed spotkaniem wszyscy mówili, że ciężkie zadanie czeka na obecnego szkoleniowca Chelsea Londyn Roberto di Matteo. Ten 41-letni włoski trener i były zawodnik The Blues miał poprowadzić swoją ekipę do odrobienia strat z pierwszego spotkania z Napoli. Menadżer gospodarzy urodzony w Szwajcarii przed objęciem posady głównego trenera miejscowych pracował w Milton Keynes oraz West Bromwich Albion. Następnie był asystentem Andre Villasa-Boasa, a po jego zwolnieniu jest obecnie tymczasowym szkoleniowcem.
     Już w 5 minucie gry dobrą okazję miał Daniel Sturridge, ale na posterunku był Morgan de Sanctis. Po upływie kolejnych minut skórę gospodarzy uratował Petr Cech broniąc uderzenie Hamsika. Po chwili fatalnie spudłował Edison Cavani, który nie trafił z kilku metrów. W 16. minucie gola zdobył Juan Mata, ale sędzia odgwizdał spalonego. Na boisku przeważało Napoli, ale bramkę pierwsi zdobyli gracze Chelsea. W 28 minucie Ramires świetnie dośrodkował na głowę Didiera Drogby, który pewnie wykorzystał tę okazję i dał prowadzenie The Blues. To trafienie ewidentnie dodało skrzydeł gospodarzom i do końca I połowy to oni zagrażali bramce De Sanctisa. Najpierw szczęścia próbował Daniel Sturridge, a chwilę później naprawdę minimalnie pomylił się Michael Essien.
     Już 2 minuty po wznowieniu gry Frank Lampard dośrodkował na głowę Johna Terry'ego, a kapitan The Blues skierował piłkę do siatki. Na tę chwilę to gospodarze grali dalej, ale Włosi pod presją do razu wzięli się do roboty. Najpierw strzał ostrzegawczy oddał Lavezzi, a chwilę później Inler trafił do siatki bezradnego Petra Cecha i to Napoli było w ćwierćfinale. Gospodarze jeszcze przycisnęli i w końcu dopieli swego, w 74 minucie Ivanović strzelał głową na bramkę Napoli, a Dossena obronił strzał ręką i sędzia był zmuszony do podyktowania jedenastki dla gospodarzy. Do piłki podszedł Frank Lampard i pewnie trafił do siatki. Wynik 3:1 po 90 minutach oznaczał dogrywkę.
     Pierwsza jej odsłona przebiegała ewidentnie pod dyktando Chelsea. Najpierw Torres minął bramkarza rywali, ale źle przyjął piłkę i jego późniejsza próba wylądowała jedynie na bocznej siatce. W 105 minucie meczu Drogba przeprowadził świetną akcję, dograł do Ivanovicia, a Serb mocnym strzałem nie dał żadnych szans De Sanctisowi. W drugich 15 minutach Włosi wzięli się do roboty, ale nie znaleźli już sposobu na świetnie broniącą się Chelsea i to londyńczycy będą jedynym angielskim klubem w ćwierćfinałach Ligi Mistrzów.
     Brawa dla Di Matteo, który postawił na starych, ogranych i sprawdzonych graczy jak Drogba i Lampard, których Villas-Boas sadzał na ławce. Dzisiejsza prasa w Anglii nie może się nachwalić: ,,Marsz starej gwardii’’, ,,To była Chelsea poprzedniej ery’’, ,,Po prostu najlepsi’’ czy ,, To był 120-minutowy comeback, okraszony czterema bramkami dającymi awans’’. Czemu Napoli odpadło - brakło chyba doświadczenia gry na tym poziomie rozgrywek i koncentracji przed rewanżem gdy prawie wszyscy widzieli już Włochów w ćwierćfinale.
     Tuż po spotkaniu doszło do wizyty samego Romana Abramowicza, który osobiście pogratulował swoim piłkarzom i powołanemu 11 dni wcześniej trenerowi.
     W piątek losowanie par 1/4 i 1/2 finału i jeśli Chelsea nie trafi na Barcelonę, Real czy Bayern to myślę, że z APOELem, Benficą, Milanem i Marsylią są w stanie powalczyć o półfinał, oczywiście przy takim stylu gry jak wczoraj.